Warzelnia Piwa Bydgoszcz

ul. Poznańska 8
85-129 Bydgoszcz
+48601068073

 

Lokal powstał w 2011r. wskrzeszając bydgoskie idee warzelnictwa. Przed tutejszym piwowarem wyrosło nie lada zadanie, wynikające z miejscowych piwnych tradycji. Był czas kiedy na terenie naszego miasta  jednocześnie działało z powodzeniem 10 browarów i warzelni oraz liczne mniejsze punkty produkcyjne. Zabytkowe wnętrza budynku odsłaniają swój dobytek: miedzianą instalację warzelnianą, stylowe butelki, porcelanowe zamknięcia i inne pamiątki po bydgoskich browarach. Przy Poznańskiej można się napić warzonego na miejscu piwa o zaczerpniętych z tradycji nazwach i posłuchać „Warzelnianych opowieści” podczas spotkań z piwowarem, który odsłania tajniki procesu warzenia piwa.

 

zwiedzanie:

Warzelniane sekrety – specjalnie przygotowane spotkania z piwowarem dla grup zorganizowanych po wcześniejszej rezerwacji

Jasne, ciemne i specjalne

Bywały w dziejach Bydgoszczy lata lepsze i gorsze dla piwa, ale tradycje tego trunku są tu tak zakorzenione, że kiedy tylko znalazło się godne miejsce i odważni ludzie, kadzie znów ożyły i złoty napój polał się rzeką. Przed współczesnym piwowarem, Jackiem Jeleszyńskim, wyrosło nie lada zadanie. Był czas kiedy w mieście działało aż 59 piwiarni. Jak zebrać najlepsze tradycje w kilka receptur?

Wiosna 2011 roku przyniosła bydgoszczanom powiew ciepła i obietnicę, że w gorące letnie dni znajdą miejsce, w którym ugaszą pragnienie zimnym firmowym piwem, ukoją zmysły bajkowym widokiem Wyspy Młyńskiej i snującą się znad kadzi opowieścią. Miejsce przy ul. Poznańskiej 8, w którym znalazła siedzibę Warzelnia Piwa jest nieprzypadkowe. Parcelę zajmowali niegdyś farbiarze, dla których podobnie jak dla piwowarów ważny był dostęp do wody i jej jakość. Już w XVI stuleciu, w Bydgoszczy zbudowano wodociąg, którym dostarczano wodę z ujęcia przy tzw. Dolinie Pięciu Stawów, w sąsiedztwie ul. Stromej. Dzisiejsza ul. Poznańska pokrywa się z średniowiecznym traktem dawnego Przedmieścia Poznańskiego, skrywającego pod ziemią drewniane rury pierwszego bydgoskiego wodociągu. Dziś zabytkowe wnętrza budynku odsłaniają swój dobytek: miedzianą instalację warzelnianą o pojemności 3,2 hl, stylowe butelki, porcelanowe zamknięcia i inne pamiątki po bydgoskich browarach. Przy Poznańskiej można się napić warzonego na miejscu piwa o zaczerpniętych z tradycji nazwach: „Kasztelan z Bydgoszczy”- jasne w typie angielskiego ale, „Pszeniczne młyńskie” jasne, mętne piwo typu weizen, „Pils wenecki” niefiltrowane jasne oraz „Koźlak bydgoski” piwo ciemne tzw. Bock.

Woda i… piwo

Mieszczanie bydgoscy zyskali prawo warzenia piwa w 1346 roku na mocy przywileju lokacyjnego. Aż do połowy XVII wieku tutejsze piwowarstwo przeżywało okres rozwoju. Później na przemian - podupadało by znów wracać do łask producentów, właścicieli wyszynków i samych piwoszy. Dla tradycji największe znaczenie ma jednak to co działo się w naszym browarnictwie na przestrzeni XIX i XX stulecia. Poza piwami warzonymi na miejscu bydgoszczanie raczyli się „złotym trunkiem” dostarczanym z innych browarów. Niejaki Grabowski, właściciel otwartego dzień i noc lokalu „Zagłoba” przy ul. Gdańskiej 10 zapraszał na piwo okocimskie. Hotel pod Orłem słynął z monachijskiego piwa z browaru Pschora na które miał wyłączność, zaś restaurację u zbiegu ulic Gdańskiej i Chocimskiej odwiedzali zwolennicy browaru chełmińskiego. Mimo, iż czas wymazał stare browary z krajobrazu miasta, warto by pozostały w naszej pamięci. Losy bydgoskich piwowarów to wdzięczy to wątek. Warto posłuchać – przy grzanym piwie w skrzący śnieżny wieczór albo z pokrytym szronem kuflem w ręku w upalny dzień lata. „Warzelniane sekrety” to spotkania z piwowarem, który uchyla rąbka tajemnicy prowadząc nas przez zakamarki swojego rzemiosła.

Fortuna kołem się toczy

Spod pracowitych rąk mistrza kołodziejskiego (inaczej stelmacha) Johanna Ludwiga Petsch’a wytoczyło się niejedno koło. W 1789 r. otrzymał w dzierżawę wieczystą parcelę, na której przez długi czas (l. 1582-1789) znajdował się ogród należący do domu proboszcza szpitala Świętego Krzyża (przy obecnej ul. Poznańskiej 10). W miejscu dzisiejszej Warzelni, Przy Poznańskiej 8, kołodziej najpierw wybudował parterowy dom, wozownię i oborę. W kolejnych latach powiększył budynek mieszkalny, wystawił warsztat, a nabrzeże umocnił masywnym wałem. Na nieruchomości, zgodnie z profesją, wytwarzał koła i inne drewniane części do wozów.

W latach 40. XIX wieku parcela stanowiła własność mistrza farbiarskiego Carla Kurtza, który już w 1830 r. założył farbiarnię z pralnią. Później były one prowadzone przez kolejnych mistrzów farbiarstwa, m.in. Wilhelma Koppa, ale nieruchomość pozostawała nadal własnością rodziny Kurtzów. Po Carlu przejął ją zapewne jego syn Paul, a następnie wnuk Christian Otto Kurtz. Ci dwaj prowadzili ponadto rodzinną firmę „Carl Kurtz” specjalizującą się w sprzedaży tkanin, artykułów krawieckich, a później również materacy sprężynowych i pościeli.
W ostatniej ćwierci XIX wieku parterowy dom mieszkalny zastąpiła dwupiętrowa kamienica współcześnie mieszcząca zespół gastronomiczny, którego centrum stanowi działająca tutaj warzelnia piwa.

Barwne dzieje dwóch Kopp’ów

Wilhelm Kopp był mistrzem farbiarskim, właścicielem pralni chemicznej i farbiarni w Bydgoszczy. Swoją firmę zaczął tworzyć w 1883 roku przy ul. Poznańskiej 8. Następnie, przy Wełnianym Rynku 2 uruchomił nowoczesny zakład z maszynami o napędzie parowym. Po sąsiedzku wybudował też fabrykę przy ul. Świętej Trójcy 6 - siedzibę przedsiębiorstwa. Posiadał punkty przyjęć w Bydgoszczy przy Wełnianym Rynku 2, Gdańskiej 12 i 61, a w 1910 r. uruchomił agendę przy ul. Mostowej 12. Dysponował filiami: dwiema w Toruniu i po jednej w Grudziądzu, Inowrocławiu, Gnieźnie, Gdańsku, Olsztynie oraz Chełmnie. Drzwiami do sukcesu był jednak zakład, który przez ok. 11 lat prowadził przy Poznańskiej 8. W tym samym czasie lat 80. XIX wieku w bydgoskich księgach adresowych występuje inny Wilhelm Kopp - restaurator prowadzący norymberską piwiarnię przy obecnej ul. Przyrzecze, w sąsiedztwie mostku wiodącego na Wyspę Młyńską.

Kto nawarzy piwa?

Piwowarzy, inaczej mielcarze, byli rzemieślnikami specjalizującymi się w warzeniu piwa - w odróżnieniu od browarników, czyli właścicieli browarów, odpowiadali za proces produkcji obejmujący warzenie, fermentację i filtrację. To od nich zależał smak i jakość trunku. Piwowar dawniej mógł też być słodownikiem, czyli osobą która sporządza słód ze zboża do warzenia piwa.


8 zł za sztukę

Niejaki Ignacy Kalitowski, właściciel restauracji przy ul. Grottgera 9 otrzymał w latach 20. XX patent na skonstruowany przez siebie ochraniacz od wytryskiwania piwa przy nabijaniu beczek. Wynalazek ten sprzedawany po 8 złotych za sztukę cieszył się uznaniem restauratorów.

Oktoberfest po bydgosku… czyli „wielkie święto koźlaka”

nie w październiku a pod koniec lutego. Sezonowe, ważone zimą, piwo koźlak (Bock – kozioł) cieszyło się dużą estymą wśród piwoszy. Restauracje organizowały popularne, dedykowane mu święto propagowane licznymi anonsami zamieszczanymi w lokalnej prasie.

Piwosza sen na jawie

W 1972 roku „Dziennik Wieczorny” opisał niecodzienne wydarzenie: w domach przy ul. Toruńskiej i Babiej Wsi w kranach pojawiło się piwo. Awaria zaworu przy wirówce piwa, w browarze przy ul. Ustronie 7, sprawiła, że piwo tłoczone pod wysokim ciśnieniem przedostawało się do sieci wodociągowej, tu mieszało się z wodą i znajdowało ujście w kranach domów usytuowanych w sąsiedztwie browaru.