Fabryka Obrabiarek do Drewna

ul. Nakielska 53
85-347 Bydgoszcz
+48523258700; +48662292926

 

 

Zwiedzanie po wcześniejszym kontakcie telefonicznym

Czas zwiedzania – 1h

Fabryka znajduje się przy ul. Nakielskiej 53 w Bydgoszczy. Dawna Fabryka Maszyn C. Blumwe i Syn, wyrosła w 1865 r. z małego warsztatu przy ul. Jagiellońskiej 12. Przenosząc biznes do gminy podmiejskiej (dzisiejszej dzielnicy) Wilczak przedsiębiorcy zbudowali potęgę. W 1900 r. fabryka zatrudniała 350 osób. Miała przedstawicielstwa w Berlinie i Kolonii, a jej kapitał akcyjny w 1907 r. wynosił 1 milion marek. Parcela przy ul. Nakielskiej 53 wyróżnia się zabudową przemysłową z końca XIX w: dawnym budynkiem mieszkalno - biurowym, halą montażu i tokarnią (dziś magazyn i portiernia). Hala jest największym zachowanym i najbardziej atrakcyjnym architektonicznie budynkiem przemysłowym miasta, który do dziś realizuje swą pierwotną funkcję. W eksploatacji jest nadal prasa hydrauliczna z  ok. 1900 roku, przeznaczona  do montażu traków.

Ikona bydgoskiej prosperity
Stukot maszyn, fabryczne odgłosy strugarek i wiertarek, krótkie i stanowcze dyspozycje majstrów przebijające się przez nieustający hałas hali. Atmosfera pracy. Robota idzie jak należy. Niejeden przedsiębiorca z zazdrością i podziwem zerka na Carla Blumwego, który rozbudowuje firmę i z gustem urządza posiadłość. Jego fabrykaty cenią Niemcy. Na transport czekają w Holandii, Francji, we Włoszech. Statki z bydgoskimi maszynami i narzędziami płyną do Afryki i Brazylii. Doskonałe pod względem konstrukcji i produktywności mają swych odbiorców w Rosji, Chinach, Japonii, Turcji i Grecji. W niczym nie ustępują znanym maszynom produkowanym w Szwecji. Fabryka Maszyn C. Blumwe i Syn to ikona bydgoskiej prosperity.

Jest rok 1878. Carl Blumwe doskonale wie, że Bydgoszcz ma idealne warunki dla rozwoju przemysłu drzewnego. Na terenie miasta, jego przedmieść i powiatu, jak grzyby po deszczu wyrastają tartaki i zakłady przetwórstwa drzewnego, przede wszystkim meblarskie. Drobny wówczas przedsiębiorca przeczuwa, że taki stan rzeczy zrodzi gwałtowne zapotrzebowanie na maszyny do przerobu drzewa. Postanawia wykorzystać korzystną koniunkturę, rozszerzając profil produkcji o maszyny do obróbki drewna. Od powrotu syna, inżyniera Wilhelma Blumwe w 1874 r. z podróży - po Anglii, Szwecji i Danii, następuje błyskawiczny rozwój zakładu. Zmienia się też krajobraz podmiejskiej gminy Wilczak położonej nad kanałem bydgoskim. Carl Blumwe przebudowuje nowo nabytą lejarnię żelaza. Modernizuje i doposaża w niezbędne maszyny czyniąc z niej bardzo nowoczesną odlewnię. Przepływający przez dziedziniec zakładu strumyk wykorzystuje do napędzania koła wodnego o średnicy 11 metrów, które porusza mechanizmy dmuchaw do dwóch żeliwiaków oraz strugarek i wiertarek. Uznając wkład wykształconego w zakresie budowy maszyn w Niemczech i Anglii syna Wilhelma zmienia nazwę firmy na C.Blumwe & Sohn Eisengiesserei u. Special - Fabrik fűr Patentwagenanchsen und Holzbearbeitungemaschinen (C. Blumwe i Syn - Odlewnia żelaza, Specjalna fabryka patentowych osi wagonowych i maszyn do obróbki drewna). Obserwując bacznie rynek obaj właściciele ograniczają produkcję do budowy traków i maszyn do obróbki drewna. W 1886 roku zatrudniają ponad 100 robotników, uzupełniając produkcję o maszyny parowe o mocy do 300 KM oraz urządzenia transmisyjne. Ważnym pracownikiem wytwórni traków jest inżynier Gustaw Zschalig, od końca lat 80. XIX w. zatrudniony na kierowniczym stanowisku. Po śmierci Carla Blumwe syn Wilhelm rozbudowuje fabrykę. W 1900 roku zatrudnia aż 350 pracowników. W 1903 roku firma ma swoje przedstawicielstwa na terenie Niemiec: między innymi w Berlinie i Kolonii, a jej kapitał akcyjny w 1907 roku wynosi 1 milion marek.
Na początku 1921 r. fabryka przejdzie w polskie ręce. Na czele nowo wybranego zarządu stanie dyrektor Maksymilian Jankowski, wcześniej pracujący w pokrewnej branży we Wrocławiu. Dzięki jego staraniom odbiorcami maszyn nadal pozostaną Prusy Wschodnie, ale bydgoskie produkty trafią też na Syberię, do Rumunii, Jugosławii oraz Afryki. Asortyment obejmie m.in. traki stojące z napędem dolnym lub górnym, piły taśmowe i wahadłowe, frezarki, żłobiarki, strugarki, wyrównywarki. Fabryka będzie też wykonywać kompletne wyposażenie tartaków oraz warsztatów przemysłu drzewnego. W posiadającym własną odlewnię żelaza zakładzie pojawią się plany uruchomienia odlewni elementów żeliwnych.
Około 1930 roku nastąpi załamanie rynku, ale już wiosną 1935 roku, kiedy polepszy się koniunktura na rynku angielskim i dojdzie do porozumienia handlowego z Niemcami, nastąpi rozwój przemysłu i handlu drzewnego. Bydgoszcz ponownie stanie się jego najpoważniejszym ośrodkiem. Dojdzie do gruntownej reorganizacji fabryki.
W 1945 roku, w pierwszych dniach po wyzwoleniu Bydgoszczy, fabryka wznowi działalność. Od 1970 roku wyspecjalizuje się w zakresie produkcji linii technologicznych dla przemysłu tartacznego.
Aktualnie FOD jest najstarszym zakładem produkującym nie tylko maszyny
i urządzenia do obróbki i przerobu drewna, ale też całe linie technologiczne dla przemysłu drzewnego.

Bydgoszcz przemysłowa
Dawne przedsiębiorstwo Blumwego wpisuje się w dzieje bydgoskiego przemysłu maszynowego zapoczątkowane przez Fabrykę Plagemanna (1839 r.) i związane z działalnością m.in. fabryki Friedricha Eberhardta (1846 r.) produkującej pierwsze w Bydgoszczy maszyny parowe, firmy braci Teodora i Adolfa Wulffów, którzy u zbiegu Dworcowej i Królowej Jadwigi w 1865 r. uruchomili stocznię i fabrykę konstrukcji stalowych, a także przedsiębiorstw: Carla Gause (1867 r.), Hermana Löhnerta (1868 r.) - „Makrum”, Carla Fiebrandta (1868 r.) - „Belma”, Leopolda Zobela (1879 r.) - „Byfana”, H.Krausego (1882 r.), S. Zimmera (1884 r.), Hermana Böttchera (1885 r.) czy Bydgoska Fabryka Maszyn na Wilczaku (1898 r.).

Socjalny kapitalizm
W niedalekim sąsiedztwie fabryki, przy ul. Nakielskiej 47, Wilhelm Blumwe wybudował w 1898 roku willę w stylu architektury malowniczej, przeznaczoną na przedszkole dla dzieci pracowników. Dziś mieści się tu przychodnia „Wilczak”.

Prawdziwy gigant!
W 1936 r. wprowadzono do produkcji trak „Gigantic”. Był to przewrót w dziedzinie tartarnictwa. Bezkonkurencyjny na całym świecie trak posiadał mechanizm podsuwowy, wykonywał 320 obrotów na minutę i miał 5. krotnie wyższą wydajność, wynoszącą 60 metrów kubicznych na godzinę. Asortyment firmy Blumwego liczył ponad 300 typów maszyn a także narzędzi stolarskich do obróbki maszynowej. Fabryka dostarczała urządzenia dla potrzeb stolarni budowlanych, zakładów meblarskich, producentów skrzynek, beczek, parkietów i wszelkiej galanterii drzewnej.

Polowe warunki
W latach 30. XX wieku w Berlinie odbyły się zawody traków tartacznych, samobieżnych. Ekipy fachowców miały jak najszybciej przystosować maszyny do pracy w warunkach polowych. Zwyciężyli Polacy z bydgoskiej Fabryki Obrabiarek.

Ogień w fabryce
W ostatnią noc stycznia 1937 r., z soboty na niedzielę, rozpętało się piekło.
Z niewiadomych przyczyn, stanęła w ogniu piętrowa, drewniana tokarnia wypełniona maszynami. Po kilku minutach nad miastem biła wielka łuna. Na miejsce jednego z najgroźniejszych pożarów w międzywojniu przybył pospiesznie prezydent Bydgoszczy Leon Barciszewski. W napięciu obserwował jak trzy oddziały strażaków walczą z żywiołem, by ogień nie rozprzestrzeniał się na sąsiednie drewniane budynki fabryczne i domy. Wiatr dął w stronę pobliskiej cegielni. Nie było wodociągu a hydrant z wodą oddalony był o 250 m. 18. stopniowy mróz nie ułatwiał akcji. Ludzie stojący na dachach gasili opadające iskry tworzące nowe zarzewia ognia. Trzeba ratować kotłownię! Wybuch potężnego kotła pod parą spowodowałby niebywałe zniszczenia. W rezultacie trudnej 12. godzinnej walki strażaków z żywiołem spłonęła tylko hala mieszcząca tokarnię i elektrownię. Niestety straty wyniosły aż 260.000 złotych.